Uzbrojony i niebezpieczny
Opowiadanie w gatunku noir, nad którym zacząłem pracować całkiem niedawno. Na chwilę obecną napisane są tylko dwa akapity prologu, które zamieszczę tutaj.
Prolog
Zimny jesienny wieczór. Za oknem deszcz bębni w parapet, który zaczął padać jeszcze wczesnym rankiem, i do tej pory nie zdążył się skończyć. Przygaszone światło ulicznych latarni przebija się przez wąskie szczeliny w żaluzjach, zostawiając na ścianie blaknące paski. Rozparty w starym, zniszczonym fotelu, zaciągam się "Primą" bez filtra i, odchylając głowę do tyłu, wypuszczam dym, który natychmiast rozprasza się pod sufitem.
Myśli płyną ospale i bez ładu. Wydaje się, że stopniowo tracę kontakt z rzeczywistością.
Prolog
Zimny jesienny wieczór. Za oknem deszcz bębni w parapet, który zaczął padać jeszcze wczesnym rankiem, i do tej pory nie zdążył się skończyć. Przygaszone światło ulicznych latarni przebija się przez wąskie szczeliny w żaluzjach, zostawiając na ścianie blaknące paski. Rozparty w starym, zniszczonym fotelu, zaciągam się "Primą" bez filtra i, odchylając głowę do tyłu, wypuszczam dym, który natychmiast rozprasza się pod sufitem.
Myśli płyną ospale i bez ładu. Wydaje się, że stopniowo tracę kontakt z rzeczywistością.