Nadawanie nazwy IT-startupowi: wyprowadzenie projektu z twórczego impasu
Nadawanie nazwy IT-startupowi: z twórczego impasu — w zrozumiałe opakowanie marki
Klientka uruchamiała usługę IT dla małych firm: sieci biurowe, Wi-Fi, routery, połączenia od dostawców, dokumentacja, diagnostyka sprzętu i usuwanie technicznego chaosu.
Problem nie polegał na braku pomysłów. Pomysłów było zbyt wiele.
Nazwy zaczęły prowadzić do dziwnych skojarzeń: jedna brzmiała jak firma transportowa, inna — jak techniczna maść na ból, trzecia — jak zbyt abstrakcyjny startup bez żywego sensu.
Zadanie nie polegało tylko na "wymyśleniu ładnej nazwy".
Należało znaleźć sformułowania, które mały biznes zrozumie od razu:
"U nas panuje bałagan z siecią, Wi-Fi, kablami, dostępami i sprzętem. Potrzebujemy kogoś, kto to uporządkuje."
Co zostało zrobione
Przeprowadziłem ręczne opracowanie nazw i zrobiłem badanie konkurencji w niszy — około 50 podobnych usług IT/biurowych/sieciowych.
Po tym odrzuciłem opcje, które brzmiały zbyt abstrakcyjnie, technicznie, nudno lub wywoływały niewłaściwe skojarzenia.
Finalne nazwy były zbierane nie od "ładności", a od bólu klienta:
Sieć w porządku — dla biznesu, który ma sieć, ale ona żyje swoim życiem.
Wszystko działa — dla właściciela, który nie chce się zastanawiać, dlaczego nie drukuje, nie ładuje i nie łączy się.
Biuro bez waleriany — dla biur, gdzie każda awaria techniczna zamienia się w nerwy.
Sieć bez nerwów — dla klientów, którym nie potrzeba magii, a spokojnej, stabilnej pracy.
IT, o którym nie pamiętacie — jako mocne hasło dla usługi, która eliminuje techniczny hałas z życia biznesu.
Dla każdej opcji przygotowano logikę:
ból klienta → emocjonalny wyzwalacz → sens reklamowy → angielska adaptacja → mocne i słabe strony nazwy.
Rezultat
Klient otrzymał nie tylko listę nazw, ale zrozumiałą podstawę dla marki, strony internetowej, logo, stron LinkedIn/Facebook i przyszłej komunikacji reklamowej.
Główna wartość pracy — nazwy zaczęły mówić językiem klienta, a nie językiem technika.
Nie "zarządzany dostawca infrastruktury".
A prościej i mocniej:
"Zróbcie tak, żeby w biurze wszystko działało i nikt nie pił waleriany z powodu Wi-Fi."
#naming #nazwadlabiznesu #startup #branding #pozycjonowanie #IT #usługaIT #małybiznes #analizakonkurencji #opakowaniebiznesu #hasła #brandnaming #startupnaming
Klientka uruchamiała usługę IT dla małych firm: sieci biurowe, Wi-Fi, routery, połączenia od dostawców, dokumentacja, diagnostyka sprzętu i usuwanie technicznego chaosu.
Problem nie polegał na braku pomysłów. Pomysłów było zbyt wiele.
Nazwy zaczęły prowadzić do dziwnych skojarzeń: jedna brzmiała jak firma transportowa, inna — jak techniczna maść na ból, trzecia — jak zbyt abstrakcyjny startup bez żywego sensu.
Zadanie nie polegało tylko na "wymyśleniu ładnej nazwy".
Należało znaleźć sformułowania, które mały biznes zrozumie od razu:
"U nas panuje bałagan z siecią, Wi-Fi, kablami, dostępami i sprzętem. Potrzebujemy kogoś, kto to uporządkuje."
Co zostało zrobione
Przeprowadziłem ręczne opracowanie nazw i zrobiłem badanie konkurencji w niszy — około 50 podobnych usług IT/biurowych/sieciowych.
Po tym odrzuciłem opcje, które brzmiały zbyt abstrakcyjnie, technicznie, nudno lub wywoływały niewłaściwe skojarzenia.
Finalne nazwy były zbierane nie od "ładności", a od bólu klienta:
Sieć w porządku — dla biznesu, który ma sieć, ale ona żyje swoim życiem.
Wszystko działa — dla właściciela, który nie chce się zastanawiać, dlaczego nie drukuje, nie ładuje i nie łączy się.
Biuro bez waleriany — dla biur, gdzie każda awaria techniczna zamienia się w nerwy.
Sieć bez nerwów — dla klientów, którym nie potrzeba magii, a spokojnej, stabilnej pracy.
IT, o którym nie pamiętacie — jako mocne hasło dla usługi, która eliminuje techniczny hałas z życia biznesu.
Dla każdej opcji przygotowano logikę:
ból klienta → emocjonalny wyzwalacz → sens reklamowy → angielska adaptacja → mocne i słabe strony nazwy.
Rezultat
Klient otrzymał nie tylko listę nazw, ale zrozumiałą podstawę dla marki, strony internetowej, logo, stron LinkedIn/Facebook i przyszłej komunikacji reklamowej.
Główna wartość pracy — nazwy zaczęły mówić językiem klienta, a nie językiem technika.
Nie "zarządzany dostawca infrastruktury".
A prościej i mocniej:
"Zróbcie tak, żeby w biurze wszystko działało i nikt nie pił waleriany z powodu Wi-Fi."
#naming #nazwadlabiznesu #startup #branding #pozycjonowanie #IT #usługaIT #małybiznes #analizakonkurencji #opakowaniebiznesu #hasła #brandnaming #startupnaming