Wiersz i rysunek (egzystencjalny horror)
Na ramieniu niosę swój własny trumnę,
W plecach wypruła się dziura, a nie garb.
Zanurzy się pod ziemię, absolutnie bez słów,
Gleba wszystkich pożre, ma dużo ust.
Jak trup, idę wzdłuż ścian,
Zginając się pod ciężarem, zapominając o wszystkim.
Nic mi nie jest potrzebne, nie zostawię śladu,
Na grobie może wyrosnąć coś na światło.
Zakop mnie głębiej, to mój fetysz,
W błocie i robakach czuję się wolniejszy niż wcześniej.
Korzenie wyrosną, delikatnie obejmą.
Moje lęki odejdą, odejdzie też nadzieja.
Im dłużej w drodze, tym bliżej ziemi.
Tam jest dużo miejsca, dla nas wszystkich.
Na nagrobnej płycie widać sylwetkę,
Tych, których nie ma. Nie usłyszymy ich śmiechu.
#wiersze #rysunek #fotomontaż #photoshop
W plecach wypruła się dziura, a nie garb.
Zanurzy się pod ziemię, absolutnie bez słów,
Gleba wszystkich pożre, ma dużo ust.
Jak trup, idę wzdłuż ścian,
Zginając się pod ciężarem, zapominając o wszystkim.
Nic mi nie jest potrzebne, nie zostawię śladu,
Na grobie może wyrosnąć coś na światło.
Zakop mnie głębiej, to mój fetysz,
W błocie i robakach czuję się wolniejszy niż wcześniej.
Korzenie wyrosną, delikatnie obejmą.
Moje lęki odejdą, odejdzie też nadzieja.
Im dłużej w drodze, tym bliżej ziemi.
Tam jest dużo miejsca, dla nas wszystkich.
Na nagrobnej płycie widać sylwetkę,
Tych, których nie ma. Nie usłyszymy ich śmiechu.
#wiersze #rysunek #fotomontaż #photoshop