Kiedyś miałam koszmar z tym konkretnym smokiem, którego właśnie odtwarzałam.
Byłam bardzo przestraszona. Rozrywał ludzi na pół swoją ogromną paszczą i ledwo mnie nie zjadł.
Był złem, które spadło na szkołę, w której byłam.
Ale w psychologii jest metoda interpretacji snów, w której zaczynasz opowiadać historię z perspektywy każdego z podstawowych postaci snu.
I wtedy zaczęłam mówić w imieniu smoka:
„Jestem złym i strasznym smokiem. Mam tylko jeden cel — zniszczyć wszystkich. Nie interesują mnie dyskusje. Po prostu przylatuję i wszystko niszczę”.
I kiedy opowiadałam ten sen w jego imieniu, poczułam ulgę. Bo przez cały ten czas miałam w sobie tę złość, ale kierowałam ją na siebie, a nie na obronę siebie przed naruszeniem moich granic.
A potem stanęłam na jego miejscu — i zrozumiałam:
nie przyszedł mnie zabić.
Przyszedł pokazać, jaka siła we mnie jest, gdy moje granice nie mogą być już naruszane.
I wtedy poczułam się bezpiecznie. Kiedy zrozumiałam, że smok jest częścią mnie. A więc nikt nie może mi zaszkodzić, dopóki on jest ze mną.
Nie tłumaczy przemocy, dlaczego jest zła. Nie prowadzi negocjacji z tymi, którzy naruszają granice.
Dlatego musi być za plecami. Nie z przodu, nie na ręce, nie gdzieś „dla piękna”.
Jest za plecami — jak to, co nie musi być stale kontrolowane wzrokiem. Po prostu jest. Stoi tam. Chroni. Patrzy tam, gdzie ja nie patrzę.
Po prostu rozkłada skrzydła i mówi światu:
„Jeszcze jeden krok — a nie będzie cię”.
Dlatego dla mnie to „anioł stróż”. To wizualizacja mojej Złości. To znaczy — mojej Ochrony, mojej Zbroi.
Wiedząc, że mam to w sobie, czuję się bezpiecznie. Chroniona.
To nie tatuaż „o smoku”. To tatuaż o odzyskaniu prawa do bycia niebezpieczną dla tego, co jest dla mnie niebezpieczne.
Byłam bardzo przestraszona. Rozrywał ludzi na pół swoją ogromną paszczą i ledwo mnie nie zjadł.
Był złem, które spadło na szkołę, w której byłam.
Ale w psychologii jest metoda interpretacji snów, w której zaczynasz opowiadać historię z perspektywy każdego z podstawowych postaci snu.
I wtedy zaczęłam mówić w imieniu smoka:
„Jestem złym i strasznym smokiem. Mam tylko jeden cel — zniszczyć wszystkich. Nie interesują mnie dyskusje. Po prostu przylatuję i wszystko niszczę”.
I kiedy opowiadałam ten sen w jego imieniu, poczułam ulgę. Bo przez cały ten czas miałam w sobie tę złość, ale kierowałam ją na siebie, a nie na obronę siebie przed naruszeniem moich granic.
A potem stanęłam na jego miejscu — i zrozumiałam:
nie przyszedł mnie zabić.
Przyszedł pokazać, jaka siła we mnie jest, gdy moje granice nie mogą być już naruszane.
I wtedy poczułam się bezpiecznie. Kiedy zrozumiałam, że smok jest częścią mnie. A więc nikt nie może mi zaszkodzić, dopóki on jest ze mną.
Nie tłumaczy przemocy, dlaczego jest zła. Nie prowadzi negocjacji z tymi, którzy naruszają granice.
Dlatego musi być za plecami. Nie z przodu, nie na ręce, nie gdzieś „dla piękna”.
Jest za plecami — jak to, co nie musi być stale kontrolowane wzrokiem. Po prostu jest. Stoi tam. Chroni. Patrzy tam, gdzie ja nie patrzę.
Po prostu rozkłada skrzydła i mówi światu:
„Jeszcze jeden krok — a nie będzie cię”.
Dlatego dla mnie to „anioł stróż”. To wizualizacja mojej Złości. To znaczy — mojej Ochrony, mojej Zbroi.
Wiedząc, że mam to w sobie, czuję się bezpiecznie. Chroniona.
To nie tatuaż „o smoku”. To tatuaż o odzyskaniu prawa do bycia niebezpieczną dla tego, co jest dla mnie niebezpieczne.