Działając na zasadzie „nie pracuj z kobietą”, z własnej głupoty postawiono zakład. Klient ze względu na osobistą chciwość zdecydował się wybrać najniższą stawkę, czyli moją 🙂. W efekcie 12 godzin pracy za 95 hrywien (ponieważ sejf jest w połowie, STUDNIA NATURALNA😊...). Chociaż klient zaoferował 150 (!) bezpośrednio. Ale takim ludziom nie można ufać, dlatego postanowiono pracować za mniejszą kwotę, ale z gwarancją. Klient rzadko nawiązywał kontakt (poprzedni wykonawca też się na to skarżył). Pracę trzeba było powtarzać 6 razy, bo klient ciągle zmieniał zdanie i wracał do poprzedniej wersji („proszę zmienić czcionkę”, „O nie, kiedyś było normalnie, niech będzie tak jak było” itp. ) Nie mogę powiedzieć nic normalnego o kliencie, bo obwiniam się tylko za to, że zgodziłam się pracować z kobietą. Pracuję na 12 giełdach freelancerów i to już drugi raz. Tak, rozumiem programy Adobe. Ale komunikacja z klientem nie wyszła od samego początku... Dobra, nie będę malować. Radzę dobrze przemyśleć i uzbroić się w cierpliwość przed rozpoczęciem pracy z tą osobą...