W trakcie wykonywania pracy klient zmienił tz 2 razy, co okazało się już później zatwierdzenie wielu plakatów, kolorów i pracy końcowej. Zaproponowałem otworzenie nowego kasy, gdzie będzie już inny tz, ale klient nie chciał, upewniwszy się, że reszta pieniędzy spadnie na kartę. Zgadzam się z kwotą. Po zakończeniu pracy nie spadł na kartę całą kwotę. Poza tym wszystko według klasyki - Hamil, zakwestionował moją adekwatność. Następnie zaczął szukać lasek w przesyłce, nazywać zmianę tz po prostu porukami i szukać innych powodów. Spędzając bardzo dużo czasu na przesłaniu okazało się następujące: kwota, na którą spotkaliśmy się "chchch minimum" została mi umieszczona tylko w przypadku, gdyby tz jeszcze się zmienił. To znaczy. Zaznaczył jedno, ale w głowie miał swoje warunki. Jeśli chcesz pracować z tym klientem, chętnie będziesz umieć czytać myśli. Cała kwota, na którą się zgodziłem, nigdy nie zapłaciłem.