https://youtu.be/H2FIzrAT9l8?si=5hPW6F7inLsTuQQM Trzeba umieć coś takiego.
1. JAK ZNALEŹĆ SIEBIE ? Edukacyjny film animowany
„Poszukiwania siebie” Las - dziupla wiewiórki:
Pol chciał od dzieciństwa zostać kosmonautą, ale wszyscy wiedzą, że wiewiórki nie latają w kosmos! Dlatego zaczął szukać czegoś łatwiejszego i pomyślał, że fajnie będzie, jeśli zacznie uprawiać sport, wzmocni mięśnie. Sportowe wiewiórki zawsze są modne, a dziewczynom podobają się o wiele bardziej. Wziął stare, zakurzone hantle, kupił karnet do siłowni i nawet zaczął się ćwiczyć. Ćwiczenia z wideo nosorożca-siłacza wydawały się łatwe, a nasz Pol powtórzył je wszystkie w ciągu dnia. Docierając do łóżka z widokiem, jakby szalone krowy go goniły przez cały dzień, Pol zasnął, myśląc o wielkim hamburgerze, pysznej podwójnej koli, i zdziwionych twarzach ludzi, którzy rozejrzą się, bo na drodze idzie prawdziwy olbrzym. Rano zamiast śniadania i niesamowitego rezultatu czekał go ból mięśni i strach we wszystkich miejscach, gdzie było więcej niż 2 schody. Sport to nie moje pomyślał Pol. A królik w ucieczce bardzo sprawnie jeździ na snowboardzie, sprawa łatwa i wygląda zdecydowanie lepiej niż ciągnięcie żelastwa, pomyślał on i postanowił zostać snowboardzistą! A w siłowni nie chciał wracać nie tylko z powodu bólu mięśni, ale także Może dlatego, że w siłowni podnosząc zbyt ciężką wagę, spadła mu hantel na nogę administratora, przez co musiał opłacić leczenie. Dlatego pomysł z deską był lepszym rozwiązaniem dla Pola.
Ale oto nieszczęście, nie ma deski, pomyślał. Ale nic strasznego, są oszczędności, które pozostały. Pol poszedł do sklepu z wyposażeniem narciarskim, kupił snowboard i od drugiego dnia ogląda filmy, jak prawidłowo rozpędzać się na śnieżnych zjazdach. Przygotowany w pełni, założył kask, który pożyczył od swojego przyjaciela Nika, wziął deskę i wyjdąc z domu zauważył, że na zewnątrz jest lato. I to był kolejny pomysł, który okazał się daremny, chociaż z tym pomysłem można poczekać do zimy. Spacerując po lesie spotykał innych i tylko opowiadał, że nic nie potrafi, i nie wie czego chce, tak mijali dni... miesiące... Przeglądał różne filmy na Instagramie w oczekiwaniu na inspirację... Ale ona gdzieś zasnęła razem z myślami Pola o staniu się lepszym.
Pewnego dnia spacerując po lesie Poli natknął się na mądrą sowę, której córka przyjaciółki mamy siostry, która jest kuzynką jej wujka, ale nie tej po matce....
No krótko mówiąc - zrozumieliście. U której przyjaciółka była na fajnych kursach z realizacji siebie i teraz pracuje jako kierownik działu sprzedaży w najlepszej firmie produkującej pastę orzechową.
Długo zastanawiał się Poli nad pomysłem z kursami... W międzyczasie próbował zostać fryzjerem, obcinając swojego przyjaciela Nika na łyso, co mu w ogóle się nie spodobało, ten pomysł stał się jednym z tych, które nie zadziałały.
Więc Poli w końcu poszedł na kursy, gdzie pomogli mu zrozumieć, w czym problem z jego nieudanymi pomysłami.
Pierwsze, co zrozumiał - 1. NIE trzeba przykładać zbyt dużo wysiłku od samego początku, bo po prostu potem nie będziesz chciał kontynuować albo wydasz swoją energię na niepotrzebne rzeczy! (tak było z zajęciami sportowymi, wziął na siebie za dużo i wyszedł na minus).
Drugie, co zrozumiał - 2. Trzeba wyodrębniać ważne rzeczy. Bo wśród sterty bałaganu jest to, co naprawdę jest warte uwagi. Poli rzucał się z zadania na zadanie, więc do końca dnia wyglądał jak wyciśnięty cytryna
Trzecie, co powiedział Poli - 3. Analizować błędy i NIE pokładać zbyt wielkich nadziei w pomysły, trzeba mądrze oceniać swoje możliwości. (nie poprawisz formy w jeden dzień, a latem jeździć na snowboardzie to jednak była zła idea, więc zostawił ją na zimę, co okazało się dobrym pomysłem)
I czwarte, co zrozumiał - 4. NIE tracić czasu tylko na puste rozmowy, które nie przynoszą korzyści. Czyli trzeba słowa poprzeć czynami!
Więc od razu następnego dnia Poli postanowił wziąć się za głowę. Odrzucił wszystkie zbędne sprawy i zakręcił 100 beczek syropu, bo kiedyś od babci dostał tajny przepis, który wszystkim smakował. Wydając wszystkie pieniądze na najlepsze miejsce w lesie, Poli zrobił tabliczkę NAJLEPSZY SYROP i…. nic nie sprzedał. Nikomu nie był potrzebny cały beczka, chociaż syrop był naprawdę smaczny. Chociaż pieniędzy na słoiczki i rezerwację miejsca na następny dzień już nie zostało.
Co mam teraz z tym wszystkim zrobić? - pomyślał Poli, wypijając herbatę z mięty i dziewanny i zaglądając do swojego notesu.
Poli podgrzewał powietrze, aby balon latał coraz wyżej i wyżej. Niko zaskoczony spojrzał na ogień, który wystrzelił potrójnie. A Poli swoim wyglądem przypominał wiewiórkę, którą porządnie rozciągnięto. I nagle balon pękł i zaczął gwałtownie spadać, lądując z balonem prosto w morze Poli z przerażenia krzyknął- AAAaaa.... Na tym się obudził, ze strachem choć rozumiał, że to sen.
I znowu upadek, nie, pomyślał Poli, nie będę już więcej upadać. Kupił za ostatnie pieniądze plastikowe kubeczki i postanowił sprzedawać syrop klonowy na rozlew. Zwierzętom syrop przypadł do gustu i z czasem Poli założył swoją markę syropu klonowego już z różnymi smakami.
Sprzedaż szła dobrze, dlatego Poli rozszerzał stoisko, zatrudniając pracowników i poszerzając menu. Co z czasem przyniosło mu duże sukcesy i mógł wyjeżdżać na wakacje latem. Kto by pomyślał, że można zarobić po prostu na syropie klonowym?
W jednej z podróży znalazł sponsora i jeszcze bardziej rozszerzył swoje stoiska już w innych krajach.
Z nadejściem zimy Poli z Niko pojechali na snowboardy, i zasypało ich śniegiem ale nie byli zawiedzeni bo było bardzo wesoło, Poli poczuł wiele radosnych emocji nie tylko z jazdy ale, i z tego, że w końcu zrealizował to, co dawno sobie zaplanował i zrealizował to w życiu.
Co się zmieniło w Poli od samego początku? - Być może zyskał pewność siebie, być może umiejętność właściwego ustalania priorytetów lub zniknął strach przed porażką... Prawdopodobnie strach i lenistwo przeszkadzały POLI w podejmowaniu kroków we właściwym kierunku. Ale mimo wszystko Poli osiągnął swoje cele nie zważając na ilość błędów. Wspominając jak Poli chciał być fryzjerem i co zrobił z Niko ich przyjaźń pozostała tak samo silna.
Mając nadzieję, że Poli osiągnął szczyt swoich celów. Poli chciał nauczyć się hiszpańskiego, aby zacząć żyć w Madrycie. Mijały dni... I pojawiały się niewielkie sukcesy. W końcu Poli nauczył się hiszpańskiego i zaczął żyć w centrum Hiszpanii. Gdzie trochę później otworzył swoje biznes restauracyjny po czym nie zatrzymał się na osiągniętym i podążał w swoim tempie do celów.
Więc wniosek jest taki: że z pierwszego razu i bez wysiłku nie osiągniesz swoich celów!...