Pierwsza współpraca przebiegła pomyślnie, ale nie bez problemów. Zamawiająca z jakiegoś powodu zaczęła wydawać wskazówki i problemy spoza wcześniej omówionych zadań, stara się zrobić jak najwięcej za tę samą kwotę. Co do terminów, mówiła, że potrzebuje szybko, ustaliła termin ostateczny, a potem go przesunęła, gdy z mojej strony wszystko było wykonane i czekałem, aż ona wszystko przejrzy. Pieniądze otrzymałem z opóźnieniem, i to musiałem napisać jej dwa razy, żeby zamknęła projekt, bo odczuwałem, że zatrudniłem się u niej na "niewolnictwo" i ona po prostu nie chce tak łatwo odpuścić, bo budżet nie wystarcza na coś innego... Pracować można, ale na początku jasno omówić punkt po punkcie, co i gdzie zrobić.