Niestety, wykonawca nie był w stanie usunąć błędów, ciągle łamał terminy, które sam ustalił, i pisał, że coś poprawia, chociaż dostęp był już w tym momencie cofnięty.
Wykonawca nie potrafił jasno wyjaśnić, co dokładnie zrobił.
No i wisienka na torcie: sama już usunęłam błędy (bo czas naglił, a wykonawca poleciał gdzieś samolotem), a na koniec wykonawca pisze w raporcie, że usunął te błędy. A jeszcze "usunął błąd", który nie został usunięty. Co to jest odbiór i kto go robi, wykonawca nie wie.
Nie trzymam urazy, jestem pewna, że po prostu zlecenie nie trafiło w kompetencje, ale trzeba było od razu to zgłosić. Bardzo szkoda!