Разработка сайта
Po pierwsze, jak tylko podjął się projektu, jego laptop od razu się zepsuł, a sam mi o tym nawet nie powiedział, okazało się już, gdy po dniu lub dwóch chciałem zobaczyć, jak idzie praca, i dopiero wtedy powiedział, że pracy nie idzie, bo laptop jest zepsuty. Zapewnił mnie, że wszystko będzie dobrze, że nadrobi stracone 2 dni w nocy, po kolejnych 2 dniach dostałem link do strony głównej, który nawet nie był do końca dopracowany, ramka wisiała na piętro. Kiedy zapytałem, dlaczego tak wolno i że minęły już dwa dni, argumentem było to, że wgrywa wszystko i działa na darmowym hostingu, a takie hostingi są często odłączane, dostęp jest tracony i tak dalej. I znowu powiedział, że prace trwają, ale fakt, że mówią, że nic nie widzę na hostingu, to dlatego, że nie może aktualizować i codziennie pracować nad hostingiem z jakiegoś powodu, a główny chodzi o to, że jest jeszcze czas i że mówią w końcu sobie z tym poradzi, chociaż przed zawarciem transakcji wyraźnie zażądałem, aby codziennie pokazywali mi zmiany, w efekcie stracone 4 dni za co nie nawet zobaczyć układ strony głównej. Po długich dyskusjach facet spokojnie stwierdził, że mówią: „jak nie chcesz, nie musisz, to nic dla ciebie nie zrobię”. Od razu nasuwa się pytanie, czy przez te 4 dni w ogóle coś zrobił, czy też siedział przez godzinę na dwie i tyle? Dlaczego takie pytanie się pojawia, to bardzo proste, gdybym pracował nad projektem 4 dni i spędzał nad nim swój czas pracy i rozumiał, że stracę klienta, tak, trzymałbym się rękami i zębami, przepraszam 10 razy itp. Ale tak się nie stało. Słyszałem tylko wymówki i oburzenie, rzekomo, że zażądałem od niego czegoś nadprzyrodzonego!