Nie miałam pojęcia, że będę musiała pisać negatywny komentarz, bo wszystko zaczęło się spokojnie.Mężczyzna sam znalazł mnie na stronie internetowej, napisał i tutaj w LS, i na Facebooku, zaproponował, aby zrobić transkrypcję jego przyszłej książki.Po rozdzieleniu tekstu trzeba było „przyciągać” do drukowania.Pierwszy projekt przebiegł normalnie, jeśli nie wziąć pod uwagę, że zgłoszona kwota została wypłacona nie w całości z wyjaśnieniem "Oj, mój człowiek zapłacił i nie dopłacił".Wszystko jest zimno, wszystko jest.Następnie następuje propozycja obniżenia kosztów transkrypcji, ponieważ "istnieją inni wykonawcy, którzy biorą mniej".Po tym zaproponowałem skontaktować się z kim jest bardziej zadowolony niż ja, ale nie, człowiek postanowił kontynuować pracę.Otworzono drugi projekt, dekrypcja została przekazana, zapłacona, ale klient nie uznał za konieczne, aby go zamknąć.Trzecia dekrypcja, już poza projektem, została przekazana z niewielkim opóźnieniem z szanowanego powodu, płatność musiała czekać kilka dni, a Aleksander po prostu nie wyszedł na kontakt, ignorując pytania i przypomnienia.Kilka dni później z barowego ramienia dokonał płatności.W tym samym czasie wyjaśnił w liście swoje zachowanie tym, co chciał w ten sposób ukarać.„Ząb za ząb”.Kiedy dowiedziałem się, że opcja wyłacenia płatności za każdym razem mnie nie zadowoli, wyszedł z siebie i napisał w LS mnóstwo kłamstw i nie polenił się fałszywy komentarz zostawić.Co mogę powiedzieć: pragnący, niezdolny i źle wychowany młody człowiek.Wstępnie współczuję wykonawcy, który zdecyduje się z nim pracować, zwłaszcza na temat redakcji książki.