Switch to English?
Yes
Переключитись на українську?
Так
Переключиться на русскую?
Да
Przełączyć się na polską?
Tak

Książka w gatunku fantastyki dziecięcej „Robert i tajemnice Zamkowego jeziora”.

Fragment. Książka napisana "na żywo". Ilustracja wykonana z użyciem AI.

Gelka naprawdę nigdy nie płacze długo, i to jedna z jej najważniejszych zalet. Ona jeszcze szlocha, Robert liże jej twarz i ręce, ale oboje już zmęczyli się żałobą i zaczynają szukać wyjścia z sytuacji.

— Wzięłaś telefon? — pyta Robert.

Gelka pociąga nosem. Chusteczki nosowej nigdy nie ma przy sobie, co zawsze irytuje Babcię. Na wspomnienie o Babci Robert znowu wpada w przygnębienie i dlatego następne zdanie wychodzi mu z pewnym smutnym podwyższeniem głosu:
— Masz telefon przy sobie? Napiszmy do mamy SMS-a!

A Gelka nagle przestaje płakać i patrzy na Roberta, wytrzeszczając oczy jak żaba Chmucha:

— Ty? Ty mówisz?

Co za rzecz! Gelka go rozumie! To znaczy, rozumiała go i wcześniej, ale jak wszyscy ludzie, po prostu rozumiała, czego chce, jaki ma nastrój. I takie tam. A teraz rozumie słowa!

— Zawsze z tobą rozmawiałem. Tylko dlaczego wcześniej nie rozumiałaś.

— Myślałam, że po prostu szczekasz…

Zszokowani nowym odkryciem, przyglądają się sobie nawzajem.

— To ja jestem niezwykłą dziewczynką, czy ty jesteś niezwykłym psem?

— Pfy! Co za wieczna mania wielkości? Oboje jesteście zupełnie zwyczajni, po prostu bywają wyjątkowe okoliczności, — na ścieżce przed pomostem siedzi Poranny Jeż.

— Ojej, jeżyk! A ja cię znam. I ty też mówisz po ludzku!

— Pfy! Bardzo potrzebne! Mówię teraz w uniwersalnym, po prostu to ty zaczęłaś go rozumieć. Jeśli chcesz wiedzieć, my, zwierzęta, w ogóle nie mamy aparatu mowy przystosowanego do mówienia w waszych okropnych ludzkich językach. I nie nazywaj mnie „jeżyk”! Jeże to inny… z pozwoleniem powiedzieć, jeż. I nie mam z nim nic wspólnego! Nazywam się Grzegorz. Zresztą, dla ciebie to zbyt skomplikowane. Można — Grześ.

— Bardzo miło… Grześ! Gela… Angelina, — Gelka z jakiegoś powodu wyciągnęła rękę do Jeża. Ten trochę się cofnął, ale milczał.

— Ale jak to się stało, że zaczęłam rozumieć? Co się wydarzyło? To przez to, co stało się z Babcią? Czy… przez to, co pojawiło się w jeziorze i ukradło nasz klucz? I co to jest „uniwersalny język”?

— Widzisz, dziewczynko, uniwersalny język pojawił się na długo przed tym, jak pojawiły się ludzie…

— Słuchaj go więcej. Ten dobry zwierzak wiele ci opowie, — cichy, ale wyraźny głos zagłusza głos Jeża, rozpuszcza jego słowa w swoich miękkich, ciągnących dźwiękach…

…Najbardziej ten głos przypomina Robertowi gorącą czekoladę, którą Mama wyciskała na tort. Pewnego razu się pomyliła, krople spadły na podłogę i jak tylko trochę ostygły, Robert od razu je zlizał…

Robert potrząsa głową i widzi, jak z krzaków wychodzi Mała Pantera. Nic sobie! Nigdy wcześniej nie słyszał jej głosu. Tylko milczała lub prychała. A Jeż, wygląda na to, że słyszał. W przeciwnym razie, jak wytłumaczyć jego niezwykle zawstydzoną minę?

— Zrozumienie się nawzajem, powstawanie języków i inne społeczno-językoznawcze pytania w tej sytuacji — są drugorzędne, — czekoladowo miauczy Pantera, — pierwszorzędne pytanie: gdzie dziewczynka i pies spędzą tę noc?

— Mój telefon się rozładował, — mówi Gelka z opadłym głosem, — i już spóźniliśmy się na ostatni pociąg do Mamy. Zresztą, i tak nie mamy już pieniędzy na bilet. Wszystkie pieniądze wydaliśmy na lody.

Jeż i Pantera wymieniają spojrzenia.

— Do mojego domu nie wejdzie nawet głowa tego psa, — informuje Jeż.

Tymczasem Gelka już bezwstydnie grzebie w torbach Leszka-włóczęgi, stojących obok pomostu.

— Jest tu koc. Śmierdzi, ale na razie jest ciepło, a jeśli będzie zimno, możemy to przetrwać i się przykryć. Kiedy Leszek przyjdzie, wyjaśnimy mu sytuację, jest dobry, pozwoli nam przenocować z nim nad jeziorem. Z nim nie jest strasznie. A rano pójdziemy do Babci do szpitala. Babcia ma swoje klucze.

— Leszek nie przyjdzie dzisiaj. Wie, jaka jest dzisiaj noc. I wam też nie wolno tu zostawać. Basanda złożyła łabędzia w ofierze i wzięła twój klucz, dziewczynko, — głos Pantery topnieje jak gorąca czekolada. A wiatr z jeziora staje się coraz silniejszy i zimniejszy...
Szczegóły pracy
Dodana 20 luty
121 wyświetleń
Freelancer
Nataliia Y.
Polska Szczecin
Brak opinii

Gotowy do podjęcia pracy Gotowy do podjęcia pracy
W serwisie 5 miesięcy 4 dni