Na początku wszystko było dobrze i wszystko pasowało, potem nagle zleceniodawca zaczął się czepiać to nieterminowego oddania (chociaż tekst został oddany przed ustalonym w obszarze roboczym terminem), to jakości tekstów (nigdy nie potwierdzając swoich słów żadnymi przykładami, gdzie w tekście coś jest nie tak). Stworzyło to nieprzyjemne wrażenie, że postanowił się czepiać z niczego, aby otrzymać tekst za darmo. Próbował otworzyć arbitraż, ale nie znajdując argumentów na swoją obronę, wycofał go. Nie jest to zbyt przyjemne doświadczenie, pracować z tym osobnikiem, radzę tylko na własne ryzyko.