Switch to English?
Yes
Переключитись на українську?
Так
Переключиться на русскую?
Да
Przełączyć się na polską?
Tak
Napisanie na zamówienie fanfiku na "Wodza Czerwonoskórych" O. Henry'ego. Pisałem z wielkim szacunkiem do autora, którego odkryłem dla siebie jeszcze w wieku nastoletnim. Moja opowieść - raczej kontynuacja "Wodza...", a nie właściwy fanfik. Oto początek opowiadania (300 słów):

"Ach, gdyby tylko wszystko poszło tak łatwo i prosto, jak myśleliśmy!
Więc uciekliśmy od starego Dorseta, że aż kurz za nami się unosił.
Długo biegliśmy z Billem na czele. A kiedy postanowiliśmy odpocząć, nie zauważyliśmy, jak zasnęliśmy niedaleko drogi, tak byliśmy zmęczeni bieganiem i wszystkimi tymi przygodami. Nie mogłem zasnąć, sen był niespokojny, więc obudziłem się jeszcze przed wschodem słońca.
Na mnie już czekał prezent. W świetlistej mgle nas wpatrywał nasz stary przyjaciel. Wódz Czerwonoskórych. Stał na odległość kilku jardów i przenikał nas spojrzeniem.
- Obudziliście się, łotrzyki?.. Zdradziliście i oszukaliście mnie! Nie wybaczę wam tego!
- Co? Jak?.. - krzyknął Bill, wstając z miejsca. Patrzył przerażony, bo myślał, że to sen. A gdy zrozumiał, że to nie sen, złapał się za serce i zastygł, z nienawiścią wpatrując się w chłopca. Nie było przyjemnie patrzeć na Billa. Pewnie ja też nie wyglądałem najlepiej.
Ciężko westchnąłem. To nie był sen. Wszystko działo się naprawdę.
- Ojciec udało mu się mnie zatrzymać na dziesięć minut, ale na więcej nie miał sił, - przechwalił się chłopczyk. - Jego siły już nie te, a ja z każdym dniem rosnę i staję się silniejszy.
- Czego chcesz? - zapytałem zirytowany. Patrząc po raz kolejny na tę bezczelną wiosenkową marudę, żałowałem tysiąc razy, że zdecydowaliśmy się z Billem wpaść do tego podstępnego miasteczka i ukraść stamtąd dziecko. Nie ten dom wybraliśmy, nie ten dom!
- Wy zawiniliście mi strzelbę, - oznajmił chłopczyk niewzruszenie. - I parę mokasynów. I polowanie na niedźwiedzia.
- Dam ci polowanie! - rozgniewał się Bill. - Dam ci strzelbę i mokasyny!
Wskoczył na nogi, ale po nocy, jak się zdawało, trochę się potoczył. Bill nie przebiegł nawet paru jardów, gdy potknął się i upadł twarzą w ziemię. Wykrzywiając się, próbował się podnieść, a ja w międzyczasie starałem się złapać chłopca. Jednak były wódz Czerwonoskórych też nie był gorszy. Uciekł na bezpieczną odległość i już stamtąd groził nam..."

Opowiadanie ma prawie 1,5 tys. słów. Praca nad nim przyniosła ogromną estetyczną i twórczą satysfakcję. I trochę groszy:)
#kreatywny #Celowy #bajki/opowiadania #samodyscyplinowany #redakcja
Szczegóły pracy
Budżet 25 PLN
Dodana 28 kwietnia 2024
192 wyświetlenia
Freelancer
Yurii Y.
Ukraina Równe  10  0

Gotowy do podjęcia pracy Gotowy do podjęcia pracy
Zakończono 9 Sejfów
W serwisie 10 lat