Po raz drugi pracuję nad projektem z Hollex. Pierwsza współpraca przebiegła dobrze. Drugi projekt był opóźniony w terminach i płatności, komunikacja była znacznie niższa niż wcześniej.
Na początku skontaktował się ze mną Oleg (pracownik Hollex) w sprawie tego projektu, wszystko omówiliśmy przed stworzeniem projektu. Już na samym początku terminy się nieco wydłużyły, ponieważ Oleg zachorował (ale wszyscy jesteśmy ludźmi, różne sytuacje się zdarzają), więc podeszłam do tego ze zrozumieniem. Kiedy wszystkie warunki zostały spełnione, aby rozpocząć projekt - przystąpiłam do jego realizacji. Na pierwszych etapach realizacji wszystko było dobrze, Oleg kontaktował się ze mną. Ale na ostatnich etapach projektu nie mogłam uzyskać odpowiedzi przez 2 tygodnie. Oleg nie odpowiadał. Projekt był już zrealizowany, ale odpowiedzi wciąż nie było, niestety. Dlatego byłam zmuszona skontaktować się z "arbitrażem", ale zamawiający skontaktował się ze mną. Okazało się, że w trakcie projektu Oleg odszedł z pracy, dlatego nie było żadnej komunikacji w sprawie projektu. Dopiero po 2 tygodniach skontaktowała się ze mną inna osoba, zamiast Olega - Diana (też pracownik Hollex). Otrzymałam odpowiedź od Diany, w której były prośby o redesign strony. Odpowiedziałam, że projekt w ogóle nie dotyczył redesignu, że trzeba było tylko zmienić kolorystykę strony, wprowadzić poprawki w jednym bloku z kategoriami i opracować logo, co było nawet wskazane w nazwie projektu. Wszystko zostało wykonane zgodnie z zadaniem projektu, które omawialiśmy z Olegiem jeszcze przed rozpoczęciem samego projektu. Odpowiedziałam, że jeśli potrzebny jest redesign całej strony, mogę go wykonać, ale trzeba stworzyć nowy projekt z opisem dotyczących redesignu. W odpowiedzi otrzymałam od Diany pytanie "a te 4 tysiące wychodzą w nic z powodu źle postawionego zadania?". Nie zrozumiałam, w czym tkwi moja wina i po co mi to pisać, ponieważ to Oleg skontaktował się ze mną z tym projektem i jasno opisał zadanie, które zostało wykonane. O redesignie całej strony w ogóle nie było mowy. O tym napisałam Diany. Po czym otrzymałam odpowiedź "Hej, to nie jest pretensja do Ciebie! Absolutnie! Teraz porozmawiam z kierownictwem i wrócę do Ciebie." Ale po tej wiadomości już więcej nie otrzymałam wiadomości od Diany.
Jeśli pretensje nie są do mnie, to nie rozumiem, po co mi to wszystko pisać. Skontaktowano się ze mną, przedstawiono zadanie, omówiliśmy szczegóły, koszt i terminy projektu i dopiero po tym przeszliśmy do realizacji. Wewnętrzne konflikty, określenie zadania, opis zadania projektu - to wszystko dotyczy tylko zamawiającego i jego podwładnych, nie powinno dotyczyć wykonawcy w ogóle. Wykonawca zawsze realizuje projekt zgodnie z opisem i omówieniem projektu.
Dlatego komunikacja w tym projekcie była niska, terminy opóźnione o więcej niż 2 tygodnie, a przez dwa dni próbowałam przekazać Dianie, że projekt został zrealizowany zgodnie z postawionym mi zadaniem, że redesign w ten projekt w ogóle nie wchodził, jeszcze przez dwa dni czekałam, aby w końcu projekt został zakończony i opłacony!
Na początku skontaktował się ze mną Oleg (pracownik Hollex) w sprawie tego projektu, wszystko omówiliśmy przed stworzeniem projektu. Już na samym początku terminy się nieco wydłużyły, ponieważ Oleg zachorował (ale wszyscy jesteśmy ludźmi, różne sytuacje się zdarzają), więc podeszłam do tego ze zrozumieniem. Kiedy wszystkie warunki zostały spełnione, aby rozpocząć projekt - przystąpiłam do jego realizacji. Na pierwszych etapach realizacji wszystko było dobrze, Oleg kontaktował się ze mną. Ale na ostatnich etapach projektu nie mogłam uzyskać odpowiedzi przez 2 tygodnie. Oleg nie odpowiadał. Projekt był już zrealizowany, ale odpowiedzi wciąż nie było, niestety. Dlatego byłam zmuszona skontaktować się z "arbitrażem", ale zamawiający skontaktował się ze mną. Okazało się, że w trakcie projektu Oleg odszedł z pracy, dlatego nie było żadnej komunikacji w sprawie projektu. Dopiero po 2 tygodniach skontaktowała się ze mną inna osoba, zamiast Olega - Diana (też pracownik Hollex). Otrzymałam odpowiedź od Diany, w której były prośby o redesign strony. Odpowiedziałam, że projekt w ogóle nie dotyczył redesignu, że trzeba było tylko zmienić kolorystykę strony, wprowadzić poprawki w jednym bloku z kategoriami i opracować logo, co było nawet wskazane w nazwie projektu. Wszystko zostało wykonane zgodnie z zadaniem projektu, które omawialiśmy z Olegiem jeszcze przed rozpoczęciem samego projektu. Odpowiedziałam, że jeśli potrzebny jest redesign całej strony, mogę go wykonać, ale trzeba stworzyć nowy projekt z opisem dotyczących redesignu. W odpowiedzi otrzymałam od Diany pytanie "a te 4 tysiące wychodzą w nic z powodu źle postawionego zadania?". Nie zrozumiałam, w czym tkwi moja wina i po co mi to pisać, ponieważ to Oleg skontaktował się ze mną z tym projektem i jasno opisał zadanie, które zostało wykonane. O redesignie całej strony w ogóle nie było mowy. O tym napisałam Diany. Po czym otrzymałam odpowiedź "Hej, to nie jest pretensja do Ciebie! Absolutnie! Teraz porozmawiam z kierownictwem i wrócę do Ciebie." Ale po tej wiadomości już więcej nie otrzymałam wiadomości od Diany.
Jeśli pretensje nie są do mnie, to nie rozumiem, po co mi to wszystko pisać. Skontaktowano się ze mną, przedstawiono zadanie, omówiliśmy szczegóły, koszt i terminy projektu i dopiero po tym przeszliśmy do realizacji. Wewnętrzne konflikty, określenie zadania, opis zadania projektu - to wszystko dotyczy tylko zamawiającego i jego podwładnych, nie powinno dotyczyć wykonawcy w ogóle. Wykonawca zawsze realizuje projekt zgodnie z opisem i omówieniem projektu.
Dlatego komunikacja w tym projekcie była niska, terminy opóźnione o więcej niż 2 tygodnie, a przez dwa dni próbowałam przekazać Dianie, że projekt został zrealizowany zgodnie z postawionym mi zadaniem, że redesign w ten projekt w ogóle nie wchodził, jeszcze przez dwa dni czekałam, aby w końcu projekt został zakończony i opłacony!