Viktoriia Chernous
Zaproponuj Viktoriia pracę nad swoim kolejnym zleceniem.
Ranking
Umiejętności i kwalifikacje
Praca z tekstami
Portfolio
-
25 PLN Dzieło: Blisko celu
Pisanie artykułówKocham ją od dzieciństwa. Dziewczynkę z długimi warkoczami. Kocham jej oczy, usta, nawet te wstążki we włosach, które kiedyś były moim małym szczęściem.
Kocham ją tak długo, że nie pamiętam siebie bez tego uczucia. Ale doskonale pamiętam jej zapach — świeży, jak poranny deszcz, małe piegi na policzkach i różową sukienkę z kokardką, w której po raz pierwszy się do mnie uśmiechnęła.
… Wyrastaliśmy razem. Uczyliśmy się w szkole i na uczelni, mieszkaliśmy w tym samym bloku. Mieliśmy wrażenie, że jesteśmy częścią jednej historii, którą pisało życie.
Minęło prawie piętnaście lat od dnia, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem tę dziewczynkę w swoim podwórku. Ale przez ten czas ani razu nie wyznałem jej swoich uczuć.
Ona uważa nas za najlepszych przyjaciół. A ja wciąż ją kocham i nie mogę tego wypowiedzieć.
Ona jest najlepszym człowiekiem, jakiego spotkałem. Dobrym, uprzejmym, pewnym siebie. Czego nie można powiedzieć o mnie. Brakuje mi pewności siebie. Boję się jej powiedzieć, że przez piętnaście długich lat kocham każdy centymetr jej ciała i duszy.
Kiedy ją widzę, wszystko we mnie się przewraca. Serce bije tak szybko, jakby chciało wydostać się z piersi. A jej piękno doprowadza mnie do szaleństwa. Ale kiedy jej nie ma obok — świat zamiera. I zostaję sam z pustką.
Tak się stało i dzisiaj. Dowiedziałem się, że miłość mojego życia wyjeżdża z miasta na zawsze. Dowiedziałem się tuż przed tym, jak prawie odważyłem się jej wyznać.
Straciłem ostatnią nadzieję. Straciłem siebie. Kiedy byłem tak blisko celu, moje marzenia poleciały w przepaść.
W dniu jej wyjazdu odprowadziłem ją na dworzec. Serce rozrywało się z bólu i z uświadomienia, że już jej nie zobaczę.
Ona przytuliła mnie na pożegnanie, cicho powiedziała kilka ciepłych słów i wsiadła do pociągu.
Nienawidzę siebie za to, że ją puściłem, za to, że tak wiele nie powiedziałem. Moje życie jest zrujnowane, bo nie mogłem wypowiedzieć trzech prostych słów: „Kocham cię”.
Kiedy pociąg zaczął odjeżdżać, wszystko we mnie się skurczyło. I dopiero teraz, kiedy stało się prawie za późno, jakby uderzyło mnie w głowę: „Lepiej późno niż wcale”.
Pobiegłem za pociągiem. Biegłem tak, jakbym próbował uciec od nieuchronnego. Ludzie ustępowali mi miejsca, serce biło szaleńczo, nogi ledwo mnie trzymały.
Dziewczyna zajrzała przez okno i, z łzami w oczach, pomachała mi ręką.
Pędziłem wzdłuż peronu, prawie przewracając ludzi. Kiedy pociąg zaczął nabierać prędkości, ledwo nie upadłem, goniąc jej wagon. I nagle krzyknąłem.
— Kocham cię!
W końcu to się stało.
Zatrzymałem się, łapiąc oddech, czując, jak kamień cięższy od lat spadł z duszy. Tak długo to nosiłem w sobie, tak długo milczałem, że zacząłem myśleć: „Ta myśl umrze razem ze mną”.
Byłem tak blisko swojego celu — i go osiągnąłem.
Teraz jestem pewien — ona jeszcze wróci.
#miłość #rozstanie #cel #utwór
-
21 PLN Dzieło: Blisko celu
Pisanie artykułówChcę żyć.
Chcę oddychać świeżym powietrzem, czuć zapach deszczu po burzy, słuchać, jak ptaki śpiewają rano. Chcę patrzeć na niesamowite krajobrazy, cieszyć się drobiazgami, których wcześniej nie zauważałem. Chcę widzieć, jak dorasta moje dziecko — jak się śmieje, stawia swoje pierwsze kroki w dorosłe życie, jak uczy się kochać świat.
… Ale być może już nigdy tego nie zobaczę.
Mam zaledwie trzydzieści lat. Jestem chory na raka. Na moją chorobę są leki, ale ich koszt jest tak wysoki, że nawet sprzedając wszystko, co mam, nie mógłbym opłacić leczenia. Dlatego pracuję na dwóch etatach, prawie nie śpię i nie wiem, co to są weekendy. Czasami zapominam, jaki dziś dzień, bo wszystkie są do siebie podobne.
Dzień po dniu harowałem bez odpoczynku: odkładałem każdą złotówkę, oszczędzałem na jedzeniu, na ubraniach. Z czasem musiałem sprzedać samochód i garaż.
Czas mijał, choroba mnie wyniszczała. Aby jak najszybciej zebrać pieniądze na leczenie, moja żona razem z rodzicami wzięli kredyt, ale to też nie wystarczyło. Widziałem, jak płacze w nocy, myśląc, że nie słyszę. I nie mogłem nic zrobić, poza tym, że pracowałem jeszcze więcej.
Rozumiałem: śmierć już stoi obok.
Rozpoczęliśmy zbiórkę funduszy. Rodzina, przyjaciele, nawet dalecy znajomi — wszyscy pomagali, jak mogli. Ktoś przekazywał niewielkie kwoty, ktoś organizował akcje charytatywne. To dodawało mi sił.
Minęło dziesięć długich lat. Dziesięć lat walki, nadziei i strachu. Dziesięć lat, w których moje dziecko dorosło, a ja się zestarzałem i schudłem, ale się nie złamałem. I oto w końcu — zebraliśmy potrzebną kwotę. Poczułem, że jeszcze trochę — i będę mógł wziąć głęboki oddech. Będę mógł przejść leczenie, wrócić do ulubionej pracy, jeździć na wakacje z rodziną, cieszyć się prostym życiem bez ciągłego bólu i strachu.
To wszystko było już prawie w moim zasięgu. Prawie.
Ale los postanowił inaczej.
Moja córka wracała ze szkoły i wpadła pod samochód. Telefoniczny telefon tamtego dnia przebił moje serce na pół. Teraz potrzebuje przeszczepu płuc. Nawet nie chcę mówić, ile kosztuje taka operacja — to szalone pieniądze.
Ale nie wahałem się. Wszystkie zebrane fundusze oddałem jej. Oddałem jej swoje życie, bo z moją chorobą długo się nie żyje, ale ona jeszcze ma przyszłość. Oddałem jedyną nadzieję na szczęśliwe jutro, aby mogła żyć.
Byłem tak blisko swojego celu. Ale od losu nie uciekniesz.
#cel #los #smutno #utwór