Problem nie polega nawet na tym, że wynik okazał się nieudany. W każdym projekcie zdarzają się błędy, różne wizje czy trudne zadania. Problem tkwi w tym, jak wykonawca się zachowuje, gdy staje się oczywiste, że wynik znacznie różni się od postawionego zadania.
W specyfikacji od samego początku były podane referencje i jasno zaznaczone, że modele muszą być wykonane maksymalnie zbliżone do nich. Tak, referencje zostały stworzone przy pomocy AI. Ale to było wyraźnie zaznaczone jeszcze przed rozpoczęciem pracy. Wykonawca widział te materiały, zgodził się na realizację projektu, podał swoją cenę i nie zadał żadnego pytania wyjaśniającego dotyczącego specyfikacji, trudności pracy czy niemożności osiągnięcia wymaganego wyniku.
Co więcej, rozumiejąc trudność zadania, to ja zaproponowałem zwiększenie budżetu prawie trzykrotnie w stosunku do początkowej stawki wykonawcy. To znaczy, gdy mowa była o zwiększeniu wynagrodzenia, nie pojawiły się żadne uwagi dotyczące specyfikacji, trudności pracy czy niecelowości przeglądu kosztów.
Po otrzymaniu pierwszych wyników stało się jasne, że problem nie tkwi w pojedynczych detalach czy drobnych niedociągnięciach. Problem leżał w samym podejściu do wykonania pracy.
Dla zobrazowania dodaję:
* początkową specyfikację;
* wynik otrzymany od tego wykonawcy;
* wynik innego wykonawcy, który obecnie pracuje nad tym samym projektem.
Każdy może samodzielnie ocenić, na ile otrzymane modele odpowiadają wymaganiu „maksymalnie zbliżone do specyfikacji”.
Osobno chcę zwrócić uwagę na jakość pierwszego wyniku.
Początkowo otrzymałem nie pięć różnych modeli bizonów, a faktycznie jeden podstawowy model, który był użyty wielokrotnie z minimalnymi zmianami. Ciała, pozycje, proporcje i ogólna geometria były praktycznie identyczne. Wizualnie wyglądało to jak jeden i ten sam bizon, po prostu skalowany do różnych rozmiarów i z nieznacznymi zmianami poszczególnych detali.
To właśnie po tym zaczęły się moje poważne wątpliwości co do dalszego wyniku projektu. Ponieważ gdy w zadaniu trzeba stworzyć kilka różnych rzeźb, a na wyjściu otrzymujesz jeden model, faktycznie użyty pięć razy, pytania pojawiają się całkowicie uzasadnione.
Szczególnie dziwnie po tym czytać stwierdzenia o niejasnej specyfikacji. Jeśli wykonawca rzeczywiście nie rozumiał postawionego zadania, logiczne byłoby zadać pytania wyjaśniające przed rozpoczęciem pracy. Zamiast tego nie było żadnych pytań. O problemach ze specyfikacją dowiedziano się dopiero po tym, jak wynik wywołał uzasadnione uwagi.
Jeszcze bardziej dziwnie czytać twierdzenia o niejasnym technicznym zadaniu po tym, jak inny wykonawca przy tym samym zadaniu, z tymi samymi materiałami wyjściowymi i po wyjaśnieniu kilku technicznych kwestii, uzyskał wynik, który praktycznie od razu odpowiadał oczekiwaniom i nie wymagał istotnych poprawek.
Okazuje się, że problem jednak nie tkwił w specyfikacji.
Również szczerze zdziwiła mnie postawa wykonawcy wobec kosztów prac.
Na początku projektu wykonawca sam zaproponował stawkę około 1000 UAH za model. Rozumiejąc trudność zadania i chcąc uzyskać jakościowy wynik, to ja zaproponowałem zwiększenie wynagrodzenia do 3000 UAH za model w przypadku jakościowego wykonania pracy. Na tę propozycję wykonawca zgodził się bez żadnych zastrzeżeń.
Dlatego po tym dość dziwnie czytać komentarze o tym, że „nie jesteśmy na OLX” i że tutaj nieodpowiednio jest dyskutować o kosztach prac.
Kiedy zamawiający dobrowolnie zwiększa budżet prawie trzykrotnie — to okazuje się całkowicie normalne. Ale gdy po otrzymaniu wyniku, który znacznie różni się od postawionego zadania, zamawiający proponuje jeden z kompromisowych wariantów rozwiązania sytuacji poprzez korektę kosztów prac, to nagle zaczyna się to nazywać targowaniem i wspominać OLX.
Moim zdaniem taka postawa wygląda co najmniej niespójnie.
Osobno chcę zaznaczyć styl komunikacji wykonawcy.
Zamiast konstruktywnej dyskusji otrzymałem wyjaśnienia, że nie rozumiem procesu 3D-modelowania, a także radę „zacząć od kartki papieru i ołówka z gumką”.
Moim zdaniem profesjonalista różni się od amatora tym, że potrafi argumentować swoją pozycję bez przechodzenia na osobiste ataki i bez prób wyjaśnienia jakiegokolwiek nieudanego wyniku niekompetencją zamawiającego.
Najdziwniejsze w tej sytuacji nawet nie jest sam wynik pracy. Najdziwniejsze jest to, że po otrzymaniu wyniku, który oczywiście znacznie różni się od postawionego zadania, wykonawca nie uznał żadnego ze swoich błędów. Wręcz przeciwnie — cała odpowiedzialność została przerzucona na zamawiającego, na AI-referencje, na specyfikację i na kogokolwiek innego, z wyjątkiem samego wykonawcy.
Zaproponowałem kilka kompromisowych wariantów rozwiązania sytuacji, w tym nawet pełną zapłatę za pracę. Dlatego pytanie nigdy nie dotyczyło pieniędzy. Pytanie dotyczyło adekwatnego podejścia do własnej pracy i szacunku dla zamawiającego.
Współpracy nie polecam. Nie dlatego, że wykonawca popełnił błąd lub nie poradził sobie z zadaniem. Tak może się zdarzyć każdemu.
Nie polecam z powodu niechęci do uznania oczywistych niedociągnięć wyniku, przerzucania odpowiedzialności na zamawiającego, podwójnych standardów przy omawianiu kosztów prac oraz nieprofesjonalnej komunikacji podczas rozwiązywania sporu.
Jeśli ktoś wątpi w obiektywność tej opinii — wystarczy porównać specyfikację, wynik tego wykonawcy oraz wynik innego wykonawcy, które są dołączone poniżej. Te obrazy powiedzą znacznie więcej niż jakiekolwiek komentarze z mojej czy jego strony.