Pracowaliśmy prawie miesiąc: przeprowadzono audyt, zebrano semantyczne jądro, opracowano strukturę strony, przygotowano 5 zadań on-page dla copywritera, przeprowadzono analizę konkurencji i stworzono strategię promocji. Na wszystkich tych etapach klient był zadowolony: otrzymywał materiały, zadawał pytania, prosił o przeliczenie prognozy na podstawie swoich danych z GA - zrobiłam to bez dodatkowej opłaty.
Konflikt pojawił się dopiero w momencie, gdy obliczono rzeczywisty roczny budżet na promocję dużego sklepu internetowego (treść + prace techniczne + link building). Sądząc po dalszych wiadomościach, klient oczekiwał znacznie mniejszego budżetu, i to właśnie po tym zaczęła pojawiać się narracja o "nieprawidłowo określonym ruchu organicznym" oraz "minus 30%", których w moich dokumentach nie było. To znaczy, że roszczenia dotyczyły nie jakości wykonanych prac, a tego, że rzeczywisty koszt SEO okazał się wyższy niż jego oczekiwania.
Zarówno zarzuty dotyczące "nieprofesjonalizmu" pojawiły się dopiero po ostatecznym kosztorysie, podczas gdy przez cały miesiąc pracy nie było uwag do audytu, struktury czy semantyki. Warto również zauważyć, że gdy arbitraż platformy poprosił klienta o przedstawienie uzasadnionej odmowy z konkretnymi punktami, długo nie odpowiadał, mimo że był online. To znaczy, że nie spieszył się z rozwiązaniem sytuacji w istocie.
Rekomendacja dla innych wykonawców: przed rozpoczęciem współpracy z tym klientem od razu zaznaczcie w projekcie, że końcowa prognoza i budżet mogą nie pokrywać się z jego osobistymi oczekiwaniami. W przypadku rozbieżności w liczbach może kwestionować już wykonany zakres prac.
Konflikt pojawił się dopiero w momencie, gdy obliczono rzeczywisty roczny budżet na promocję dużego sklepu internetowego (treść + prace techniczne + link building). Sądząc po dalszych wiadomościach, klient oczekiwał znacznie mniejszego budżetu, i to właśnie po tym zaczęła pojawiać się narracja o "nieprawidłowo określonym ruchu organicznym" oraz "minus 30%", których w moich dokumentach nie było. To znaczy, że roszczenia dotyczyły nie jakości wykonanych prac, a tego, że rzeczywisty koszt SEO okazał się wyższy niż jego oczekiwania.
Zarówno zarzuty dotyczące "nieprofesjonalizmu" pojawiły się dopiero po ostatecznym kosztorysie, podczas gdy przez cały miesiąc pracy nie było uwag do audytu, struktury czy semantyki. Warto również zauważyć, że gdy arbitraż platformy poprosił klienta o przedstawienie uzasadnionej odmowy z konkretnymi punktami, długo nie odpowiadał, mimo że był online. To znaczy, że nie spieszył się z rozwiązaniem sytuacji w istocie.
Rekomendacja dla innych wykonawców: przed rozpoczęciem współpracy z tym klientem od razu zaznaczcie w projekcie, że końcowa prognoza i budżet mogą nie pokrywać się z jego osobistymi oczekiwaniami. W przypadku rozbieżności w liczbach może kwestionować już wykonany zakres prac.